31 maj 2015

ROZDZIAŁ 5

 Abby•

Cały dzień zamiast skupić się na nauce, myślałam o nim. O jego głupich czekoladkach i tych przeprosinach. Miałam dać sobie z nim spokój, ale nie było to możliwe. Zaprzątał mi głowę, a ja nie mogłam nic z tym zrobić. To było męczące, myśleć o człowieku, który mnie denerwuje, a jednocześnie powoduje zawrót głowy.
Dźwięk dzwonka uratował mnie przed bezczynnym siedzeniem na lekcji. Wyszłam z klasy i popędziłam prosto do mojej szafki. Musiałam zabrać kilka książek i iść do mojej ukochanej pracy. Chciałam w końcu skupić się na czymś pożytecznym, a tylko tam było to prawdopodobne.
Abby! – Luke biegł w moją stronę tak, jakby się coś stało. Zatrzasnęłam szafkę i spojrzałam w stronę blondyna. Zbliżył się do mnie i przytulił z czułością. Dawno go nie widziałam, a to wszystko przez Ashtona.
Hej! Dobrze cię widzieć. – Uśmiechnęłam się do niego.
Gdzie się podziewałaś? – Objął mnie ramieniem i zaczęliśmy iść w stronę wyjścia. Najwidoczniej chłopak także miał już koniec zajęć.
Wiesz… miałam trochę na głowie – odpowiedziałam niepewnie.
I dlatego spędziłaś noc poza domem? Rodzice do mnie dzwonili, martwili się.
To był tylko jeden raz.
Z kim byłaś?
Nieważne.
Abby! – I oto odpowiedź na jego pytanie. Czy ten chłopak nie dawał sobie spokoju? Dlaczego tu przychodził? Jeszcze w takim momencie, kiedy rozmawiałam z przyjacielem. Ashton podszedł do nas i jakby nigdy nic, pocałował mój policzek. Moje serce przyśpieszyło, ale to nic takiego. To nie on tak na mnie działał, tylko skwar na dworze. – Przedstawisz nas, kochanie?
Powiedział do mnie tak, kiedy Luke stał obok. Wdech, wydech…
Luke, poznaj Ashtona. Ashton… – Próbowałam mieć nad wszystkim kontrolę, jednak w pobliżu Irwina to było niemożliwe.
Miło mi. – Blondyn podał mu dłoń, a Luke przyglądał się nam z wielkim zdziwieniem. Pewnie nie wiedział o co tu chodzi, zresztą nie tylko on.
Wybacz, że nie poznamy się lepiej, ale musimy uciekać. – Ash zwrócił się do mojego przyjaciela i patrzył na niego ze złością. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie.
Pracuję – powiedziałam ledwo słyszalnie, ale on to zignorował. Pociągnął mnie za rękę do swojego motoru i podał kask. Nie chciałam się z nim sprzeczać i kłócić. Zwłaszcza, że Ashton miał wierną publiczność. Oczywiście ze strony damskiej. Patrzyły się na niego jak na boga. No cóż, miały prawo.
Nie, nie miały.
Odwiozę cię do pracy, a potem gdzieś skoczymy. – Jego kciuk, potarł mój policzek. – Nie martw się tak, kochanie. Odwiozę cię przed ciszą nocną.
N-nie mogę.
Jeśli zechcesz, napiszę ci pisemne oświadczenie, że będziesz w domu punktualnie. – Uśmiechnął się. – Po za tym, mi odmówisz? Jesteś pierwszą osobą, którą przeprosiłem.
Zgoda. – Pokiwałam głową. – Tylko o dziesiątej muszę być w domu.


Od razu po pracy przybiegłam do domu i przebrałam się w świeże ubrania. Nie wiedziałam, gdzie Ash ma zamiar mnie zabrać, jednak zwykłe spodnie, koszulka i bluza… miałam nadzieję, że to będzie odpowiednie. Zanim wyszłam, zadzwoniłam do swojej rodzicielki i poinformowałam ją, że musiałam iść do biblioteki. Nie była tym zdziwiona i nic nie mówiła. Nie pierwszy raz miało miejsce takie zdarzenie.
Włożyłam swój telefon do kieszeni w spodniach, a do drugiej klucze od mieszkania. Oczywiście na moich plecach musiał znajdować się plecak, a w nim dwie książki. W razie czego, jeśli rodzice chcieliby mnie sprawdzić. Musiałam być wiarygodna, w końcu szłam do biblioteki, a nienawidziłam kłamać, chociaż ostatnio zdarzało mi się to coraz częściej.
Ashton czekał na mnie niedaleko domu. Stał oparty o swój motor i na mój widok zaczął się głupkowato uśmiechać. Trochę tego nie rozumiałam, ale nie zamierzałam się odzywać. Chciałam tylko z nim pojechać i zaraz wrócić.
Hej, kochanie – znów tak mnie nazwał. Używał go z przyzwyczajenia, czy może miał takie zachcianki?
Cześć, Ash – uśmiechnęłam się do niego.
Ślicznie wyglądasz – podał mi kask. – Tylko mam jedno pytanie. Po co ci ten plecak?
Powiedziałam rodzicom, że idę do biblioteki.
Nie mów, że masz w nim książki. – Na jego twarzy pojawił się bezczelny uśmiech. Kpił sobie ze mnie.
Um… tak?
Tam, gdzie jedziemy, to nie będzie ci potrzebne.
Stał tuż za mną i delikatnie zdjął plecak z moich ramion. Kiedy go zsunął, przybliżył się jeszcze bardziej. Czułam jego oddech na mojej szyi. Jego usta musnęły skórę, a dłoń ścisnęła mój pośladek.
Dziwnie widzieć cię z innym kolesiem, Abby. – Szepnął. – Wolę mieć cię tylko dla siebie.
Mówisz o Luke’u? – zachichotałam.
Mówię, że nie lubię, kiedy ktoś się obok ciebie kręci.
Musiałam widzieć jego twarz, kiedy ogłoszę mu wiadomość, że Luke nie jest tym, za kogo go uważa. Jednak czy to było potrzebne? Ashton jak na razie nie musiał wiedzieć, prawda? Odwróciłam się do niego i uśmiechnęłam się najlepiej jak tylko potrafię.
Słodki jesteś, kiedy się tak o mnie martwisz.
Chciałam owinąć go sobie wokół palca. Po raz pierwszy miałam ochotę na kontrolę nad nim. Stanęłam na palcach i opuszkami palców przejechałam po jego policzkach. Jednak zanim zdążyłam zawładnąć jego mózgiem, on zawładną moim ciałem. Zabrał moje dłonie i delikatnie je odsunął. Wpatrzony w moje oczy, wpił się w moje usta, a ja znowu byłam pod jego wpływem. Kolana mi zmiękły, a on robił ze mną, co mu się żywnie podoba. To było nie fair.
Chyba powinniśmy jechać – szepnął.
Dokąd? – Byłam ciekawska i to bardzo.
Gdzieś, gdzie będę mógł pokazać ci siebie.


Byłam wtulona w plecy Irwina. Tym razem nie zamykałam oczu i widziałam wszystko, co mijaliśmy. Budynki i drzewa oddalały się z prędkością światła, zaś chłopak łamał wszystkie możliwe przepisy, co było trochę niedorzeczne. Zaczęłam się przyzwyczajać do tego środka komunikacji.
Po kilkunastu minutach zjechał w boczną drogę, która nie wiadomo gdzie prowadziła. Niezbyt rozumiałam to, co wcześniej powiedział. Miałam poznać jego świat, ale w jaki sposób? Podniosłam głowę i zobaczyłam, że zbliżamy się do wielkiego budynku. Był to za pewne stary magazyn, ale po co tam jechaliśmy? Do moich uszu zaczęła dobiegać muzyka, a w oddali widziałam światła. W końcu na dworze robiło się już ciemno. Ashton zatrzymał się obok sportowego samochodu i zgasił silnik.
Gdzie jesteśmy? – spytałam po chwili. – Co to za miejsce?
Coś ty taka niecierpliwa? – zaśmiał się. – Wszystko w swoim czasie, mała.
Zawiesił kaski na motorze, tak jakby nie bał się, że ktoś je ukradnie. Stanął naprzeciwko mnie i musnął lekko usta. Moje serce wywinęło fikołki, a oczy się rozszerzyły – jak zawsze, gdy to robił. Objął mnie ramieniem i oboje zaczęliśmy iść. Muzyka grała coraz głośniej, a moje zdenerwowanie było na skraju wytrzymania. Nie miałam pojęcia, co jest za wielkimi drzwiami, ale kiedy je otworzył, od razu poczułam, że nie powinnam tu przychodzić. To miejsce było dziwne. Wielki magazyn, który wyglądał jakby był przez kogoś zamieszkiwany. Pełno ludzi, którzy patrzeli na mnie jak na dziwadło i przyglądali się, dopóki Ashton nie przywitał się w jakimś chłopakiem. Był ubrany na czarno, a na jego włosy były wściekle czerwone. Wyglądał jak punk.
Hej, jestem Michael. – Podał mi dłoń, a ja ją uścisnęłam. – A ty jesteś ta Abby? Ashton dużo…
Tak, to jest Abby. – Irwin przycisnął mnie do siebie i spojrzał na chłopaka. – Dasz nam coś do picia?
Jasne, zaczekajcie.
Chłopak odszedł, a do nas podchodzili kolejni, aby tylko przywitać się z Ashtonem. Chyba był tutaj lubiany, bo każdy się do niego uśmiechał i traktował z uznaniem. Kiedy dostaliśmy soki, chłopak zaprowadził nas na jedną z kanap. Usiadłam przy samym brzegu, a on tuż obok.
Zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu, które było naprawdę ogromne. Sufit był strasznie wysoko, a na nim rozciągały się lampy. Były tu także piękne dziewczyny, ale jak na razie siedziały daleko od nas i śmiały się do upadłego. Kto wie, może z mojego powodu? W końcu nie miałam na wierzchu brzucha i połowy tyłka. Starałam się nie zwracać na nie uwagi, ale przychodziło mi to z trudem.
Kiedyś przesiadywałem tutaj całe dnie – odezwał się Ashton. – To miejsce ma coś w sobie, co nas wszystkich połączyło.
Nas?
Widzisz tu tych wszystkich ludzi? – Michael pojawił się znikąd i wtrącił się do rozmowy. – Każdy z nas jest tutaj nie przez przypadek. Staramy się pomagać sobie na każdym kroku, ale niektórzy są zbyt uparci i nie chcą przyjąć tej pomocy. – Ostatnie zdanie wypowiedział patrząc wprost na Ashtona. Ten prychnął i spojrzał w stronę otwierających się drzwi.
Do środka weszły dwie dziewczyny oraz dwóch chłopaków. Nie widziałam ich twarzy, mieli na sobie kaski. Gdyby nie spokój Ashtona, pomyślałabym, że się tutaj włamali. Jednak to było nieco głupie.
Ashton! – Jeden z nich podszedł do nas, a jego towarzyszki i kolega zniknęli gdzieś w tłumie. Ściągnął ustrojstwo ze swojej głowy, a ja byłam pod wrażeniem. Brązowe włosy, które w dalszym ciągu były idealnie ułożone. Szczery uśmiech i idealne kości policzkowe. – A kim jest twoja koleżanka?
Abby. – Powiedział za mnie, nieco niemiłym głosem.
Chłopak, którego imienia nie znałam, uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłam. Ashton spojrzał na nas tym swoim zabójczym wzrokiem i natychmiast usiadł obok. Jego dłoń znalazła się na moim kolanie, lekko je pocierał. Co on robił, do cholery?
Z kim przyjechałeś, Nick? – Irwin zwrócił się do niego. A więc tak miał na imię.
Zaraz się dowiesz, Ash. Tylko nie wiem, czy jesteś na to gotowy.
Nie wiesz, czy jestem gotowy, poznać twoje laski na jedną noc? – prychnął.
Chłopak nic nie odpowiedział. Uśmiechnął się do nas i kiwnął w stronę nadchodzącej dziewczyny. Była śliczna, a Ashton zaniemówił. Gapił się na jej długie blond loki i to w jaki sposób się poruszała. Moje serce zabiło mocniej, a on po prostu wstał. Podbiegł do niej i ją przytulił. Dziewczyna na jedną noc? Na pewno nie Nicka. Może to blondyn się z nią przespał? Zakręcił nią dookoła i pocałował w policzek. Czy musiał robić to na moich oczach?
Clover! – krzyknął na cały głos. – Mój Boże…
A nie mówiłem, że mu się spodoba? – Brunet zajął miejsce Ashtona. – Niespodzianki wychodzą mi najlepiej.
Stał i z nią rozmawiał. Uśmiechnięty od ucha do ucha, a ona się do niego szczerzyła. Po co się na to zgadzałam? Mogłam tu nie przyjeżdżać i wszystko byłoby w porządku. A teraz siedziałam i gapiłam się na niego, jak zachwycał się jej urodą. Czułam dziwny uścisk w sercu. Byłam zazdrosna?
Długo się znacie, ty i Ashton? – Zwróciłam się do nowo poznanego chłopaka.
Ponad trzy lata. – Uśmiechnął się. – Ale nie myśl, że kochamy się jak bracia.
Nic nie myślę – mruknęłam sama do siebie, a chłopak przytaknął. Patrzył na mnie w dziwny sposób i przysunął się bliżej. Jego ręka znalazła się na moim udzie i lekko je ścisnęła. To mi się nie podobało, zdecydowanie nie.
Co ty robisz? – Zerknęłam na niego, a potem na Ashtona. Niestety ten drugi w dalszym ciągu gawędził z niejaką Clover.
Widzę jak na mnie patrzysz. – Jego kciuk otarł mój policzek, a moje ciało się spięło. To było całkiem inne uczucie, niż wtedy, kiedy robił to Ashton.
Przestań – syknęłam.
Kotku… nie rozumiem, o co ci chodzi – zaśmiał się.
Nie mów do mnie w ten sposób. – Wysyczałam przez zaciśnięte zęby i wstałam z kanapy. Jednak on złapał mnie za rękę, przez co moje ciało się zachwiało. O co tu chodziło?
Ej! – Ashton znalazł się obok mnie w mgnieniu oka, gdy tylko zorientował się, że zrobiło się jakieś zamieszanie. – Zostaw ją!
Spokojnie, Irwin. – Brunet wstał i podniósł ręce do góry. – Tylko rozmawialiśmy.
Tylko? – prychnął. – Widziałem co innego.
Ashton, daj spokój – Clover, położyła swoją rękę na jego barku. – Nick pewnie się tylko wygłupiał.
Nie! – Warknął. – Odpieprz się od niej!
Wyluzuj…
Ashton lekko się uśmiechnął, a ja odetchnęłam z ulgą. Jednak nie na długo. Podszedł do niego i popchnął go na tyle mocno, że chłopak upadł na ziemię. Nie wiedziałam, co mam robić. Dlaczego on się tak zachowywał? Byłam przerażona, ale stałam tylko z boku i się temu przyglądałam.
Nie dotykaj jej więcej, zrozumiano? – syknął na niego.
J-jasne.
Chodź Abby – zwrócił się do mnie. – Chyba czas, abyś poznała innych.


Rozdział 6 pojawi się 13 czerwca! ;) Liczymy na Wasze komentarze. /Bellezza i Koneko

8 komentarzy:

  1. Zachowanie Ashtona jest słodkie, ale kim do cholery jest ta Clover? Mam nadzieję, że to jakaś przyjaciółka, albo ktoś z rodziny...:D Xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Nick to dupek. Tak stwierdzam to na podstawie pierwszej sceny z nim xD Ashton jest.... wybuchowy(?) A Abby starsznie zagubiona. Czekam na dalej :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne <3 czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział---ANGELA

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawi mnie kim jest Clover. Kochamm to opowiadanie i czekam na dalszą akcje❤jejuuuupisz bo nie mogęsie doczekać��

    OdpowiedzUsuń
  5. No, cóż miały prawo - nie nie miały - rozwaliło mnie to, ktooooś tu jest zazdrosny :D Jak widać on o nią też :D Ciekawe miejsce i ciekawa blondynka - kto to i co ma do niej Ash. No, Abby pewnie nie poczuła się zbyt dobrze, jak Ash się tam zakręcił, ale mam nadzieję, że to tylko jego stara znajoma. Jest i Michael, który co nieco zdradził, choć dla mnie i tak za mało :) Czekam na kolejną część. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. kroi się miłość xD czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  7. Huhuhu <3
    Podoba mi się ! :)
    Czekam na nn !

    Zapraszam do mnie ;)) http://beside-you-5-seconds-of-summer.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy