24 kwi 2015

ROZDZIAŁ 1

•Ashton•
Byłem zmęczony, ta codzienność mnie przytłaczała. Potrzebowałem odmiany, ale każdy głupi wie, że nie potrafię się zmienić. Moje życie to jeden wielki niewypał. Wszystko kręciło się wokół nocnych wypadów, kasyna i bólu głowy.
Wracałem środkiem pustej drogi do mojego mieszkania. Nie lubiłem tego miejsca. Chociaż może to wydać się śmieszne, czasami mnie przerażało. Puste, brudne i zimne. Nie było tam nikogo, kto by na mnie czekał. Kiedyś mnie to nie interesowało, szczególnie wtedy, kiedy wyprowadziłem się od rodziców. Teraz jednak czuję, że czegoś mi brakuje.
Szumiało mi w głowie od wypitego alkoholu, a kieszenie bluzy były puste. Przegrałem wszystko, zresztą jak zwykle. Musiałem z tym skończyć, problem w tym, że nie potrafiłem. Zdawałem sobie sprawę, że jestem uzależniony. Kiedyś nawet próbowałem przestać grać, ale wszelkie próby kończyły się niepowodzeniem.
Zirytowany kopnąłem średniej wielkości kamyk, który potoczył się w dół ulicy. Naciągnąłem kaptur na głowę, natomiast dłonie wcisnąłem do kieszeni spodni. Jedyne, czego teraz pragnąłem, to w końcu znaleźć się w mieszkaniu i położyć spać. Alkohol był nieodłącznym elementem hazardu, a ja znów wypiłem nieco za dużo.
Doszedłem do klatki schodowej i ostrożnie otworzyłem drzwi do mojego mieszkania. Zatrzasnąłem je za sobą i od razu poczułem ten nieprzyjemny odór. Płaciłem za nie małą cenę, co skutkowało tym, że nie dbałem o nie za bardzo. Właściwie, to ostatnio o tym zapomniałem.
Czym prędzej ściągnąłem ubrania i rzuciłem je w kąt. Nie dbałem o porządek, odnajdywałem się w tym wszystkim, więc po co? Rzuciłem się na dość wygodne łóżko i zamknąłem oczy. Potrzebowałem snu, aby jutro normalnie funkcjonować. Jednak, biorąc pod uwagę ilość wypitego alkoholu, było to niemożliwe.

•Abby•
Moje łóżko było idealnie zaścielone, na biurku nie było żadnego papierka. Nie mogłam zostawić po sobie bałaganu, to by było nie w moim stylu. Wygładziłam dłonią granatową spódniczkę i upewniłam się, że wszystkie guziki w mojej koszuli są dokładnie zapięte. Nie lubiłam tego oficjalnego ubioru, był niewygodny. Niestety moja szkoła tego wymagała i nic nie mogłam na to poradzić.
Po raz ostatni spojrzałam w lustro. Moje spięte, brązowe włosy, wyglądały dosyć dobrze. Mundurek nie miał żadnych zagnieceń, więc mogłam tak iść.
– Abby!
– Idę, tato! – odkrzyknęłam, nawet nie pytając, o co chodziło.
Po raz ostatni omiotłam wzrokiem pomieszczenie i zarzuciłam na ramię pasek czarnej torby. Miałam szczęście, że niepotrzebne książki mogłam zostawić w szkole. Inaczej mój kręgosłup byłby poważnie uszkodzony.
Po dwudziestu minutach jazdy samochodem, byłam już na miejscu. Zanim dostałam się do środka, musiałam przyłożyć swoja kartę do czytnika, aby wejść do budynku. Szkoła była bardzo dobrze strzeżona, zaś ja chodziłam do niej „w nagrodę”. Dzięki mojemu stypendium, przyjęli mnie tu i zaproponowali dalszy rozwój. Czasami miałam tego dosyć. Ciągła nauka i dążenie do wyznaczonego  przez moich rodziców celu. To głównie przez nich byłam tutaj, w tym miejscu. To były ich marzenia, nie do końca moje. Mieszkałam pod ich dachem i nie byłam na tyle dojrzała, aby decydować o własnym życiu. Chciałam się im przeciwstawić, ale to nie miałoby sensu. Nie zniosłabym widoku zapłakanej twarzy mojej mamy i zawiedzionego wzroku taty.
Podążałam przez zatłoczony korytarz, nie spoglądając na innych. Nie lubiłam patrzeć na ludzi, którzy mnie olewają. To było dziwne. Zatrzymałam się obok mojej szafki i zaczęłam wyciągać książki, które przydadzą mi się podczas dzisiejszych lekcji.
– Mam dwa newsy! – Najpierw poczułam jego ukochane perfumy, a potem zobaczyłam jego. Luke Hemmings we własnej osobie.
– Jakie? – Spojrzałam na niego pytająco, wkładając do torby podręcznik od matematyki.
– Pamiętasz, jak opowiadałem ci o Joshu? Moje podejrzenia okazały się prawdziwe, jest gejem! – powiedział entuzjastycznie, uważnie rozglądając się dookoła, aby nikt nieodpowiedni tego nie usłyszał.
– Ty z każdego robisz geja… – mruknęłam pod nosem i zamknęłam drzwi  szafki, odwracając się do niego przodem. – Mamy teraz razem lekcję?
– Nie – skrzywił się, co oznaczało, że prawdopodobnie ma biologię.
– Profesor Davton? – Uniosłam do góry jedną brew.
– Ta… – mruknął pod nosem. – To co, do zobaczenia potem? – Nie wiedziałam, czy zapytał, czy oznajmił, ale już po chwili był kilka metrów przede mną, idąc w tylko sobie znanym kierunku.
– Ej! A co z drugim newsem!? – krzyknęłam za nim, ale jedynie posłał mi uśmiech i zniknął w tłumie.
Poszłam za jego przykładem i skierowałam się w stronę sali matematycznej. Byłam wyjątkiem, bo ten przedmiot nawet mi pasował. Nie nienawidziłam go, tak jak mój przyjaciel. Radziłam sobie dobrze, zresztą nie tylko z tym przedmiotem. W końcu od dziecka siedziałam nosem w książkach.
Usiadłam w pierwszej ławce i wyłożyłam książki na ławkę, czekając na dzwonek i nauczyciela. Lubiłam być punktualnie, a nawet trochę przed.
Wszystkie lekcje zleciały strasznie szybko. Nawet nie zauważyłam, kiedy dzwonek ogłosił długą przerwę na lunch. Jak zwykle, wszyscy uczniowie udali się na stołówkę. Biegli i przepychali się, a ja zostałam staranowana z dziesięć razy. Nie zauważali takiego kurdupla jak ja i musiałam za to podziękować mamie. W końcu to po niej odziedziczyłam niski wzrost.
W kolejce po jedzenie zauważyłam Luke’a.  Pomachał mi i wskazał na nasz pusty stolik. Zawsze jedliśmy razem, dzięki czemu nie musiałam fatygować się z przynoszeniem tacy. Usiadłam na swoim krześle i obserwowałam tłum ludzi. Śmiali się, krzyczeli i jeszcze nie wiadomo co.
– Tu masz sałatkę i wodę.
– Smacznie – burknęłam.
– Musisz zmienić swoje nastawienie do mięsa i będziesz jadła tego przepysznego kotleta.
– Nie – oburzyłam się. – Nie mam zamiaru jeść zwierząt.
– W takim razie zostaje ci zielsko. – Uśmiechnął się. – A drugi news to taki, że Camila zaprosiła mnie na swoją imprezę. Rozumiesz to?
Ta Camila? – Spojrzałam w stronę blondynki. Wszyscy uczniowie padali przez nią na kolana, jej ojciec był tutejszym dyrektorem. Nie uczyła się nadzwyczajnie, ale jeszcze nie wyleciała. – Jak?
– Dostałem zaproszenie na twitterze i sam byłem zdziwiony.
– Idziesz?
– Jeszcze pytasz? – prychnął. – Tam będzie niesamowicie.
– Dobra, dobra. – Podniosłam ręce w geście zrezygnowania. – Nie mam więcej pytań.
Po skończonym lunchu miałam tylko jedną lekcje. Cieszyłam się, bo mogłam w spokoju usiąść i pomyśleć. Nasza pani od historii była niesamowicie nudna i nikt jej nie słuchał. Z drugiej strony to było niezbyt dobre, bo sporo czasu musiałam spędzić nad tym przedmiotem w domu. Kiedy zadzwonił dzwonek, wszyscy, włącznie ze mną, odetchnęli z ulgą na koniec lekcji. Następnie, za pomocą karty, mogłam swobodnie wyjść z budynku. Do rozpoczęcia zmiany w księgarni  zostało mi półtorej godziny. Jednak nie opłacało mi się wracać do domu. To by nie miało sensu. Zaczęłam powoli kierować się w stronę dobrze znanej mi pracy. Przeszłam przez pasy, a potem weszłam w dobrze znaną mi uliczkę. Mijałam wiele ludzi, niektórzy z nich nawet uśmiechali się do mnie. Nie miałam pojęcia, dlaczego to robią, ale pewnie niektórzy znają mnie z księgarni, która jest położona dosyć blisko.
Nagle dostrzegłam wysokiego, który zbierał ubrania z chodnika. Mruczał coś pod nosem, a jego ruchy było dosyć szybkie.
– Pożałujesz tego  – krzyknął i spojrzał do góry. Jakiś mężczyzna wyglądał z okna i rzucił w niego parą butów. Byłam tym nieco zdziwiona, po raz pierwszy byłam świadkiem takiego incydentu. Mężczyzna zamknął okno, a chłopak usiadł zdenerwowany na chodniku.
– Mogę jakoś pomóc? –zwróciłam się do nieznajomego.
– Spadaj kurduplu, chyba że masz czarodziejską różdżkę, w co wątpię – warknął.
– To nie miłe śmiać się z czyjegoś wzrostu – powiedziałam cicho. – Zwłaszcza, że siedzisz i jesteś w tym momencie niższy.
Spojrzał na mnie jeszcze raz i zmierzył wzrokiem od góry do dołu. Jego usta delikatnie się otworzyły, ale nic nie powiedział. Uniosłam brwi do góry i założyłam ręce na piersi.
– Co, zaniemówiłeś? – zakpiłam. Ponownie otworzył usta, lecz nie wychodziły z nich żadne słowa. Zaśmiałam się cicho. – To jak, może jednak mogę ci jakoś pomóc?
Rozejrzałam się dookoła. Na trawniku, który znajdował się przed blokiem, leżały porozrzucane ubrania. Zaśmiałam się, widząc fioletowe bokserki, zaczepione o jedną z gałęzi małego drzewka. Po chwili śmiałam się tak bardzo, że niemal nie mogłam oddychać. Zgięta w pół, usiadłam obok chłopaka.
– Tak, bo to takie zabawne – prychnął, ale uśmiechnął się lekko.
Jego wzrok zjechał niżej, do miejsca, w którym kończyła się granatowa spódniczka, a zaczynała naga skóra nóg. Momentalnie się zarumieniłam i lekko spięłam. Spuściłam wzrok, ale już po chwili znów spojrzałam na osobę siedzącą obok. Chłopak miał ciemne blond włosy  i piwne oczy, które spoglądały na mnie tak… nie umiałam tego określić. Jego spojrzenie było przenikliwe. Aż za bardzo.
– Mam coś na twarzy? – spytałam, unosząc dłoń do góry z zamiarem odgarnięcia z czoła luźnego kosmyka, ale on mnie uprzedził. Jego palce delikatnie założyły pasmo moich włosów za ucho, a na moje policzki po raz kolejny wpłynął rumieniec.
Gdy tylko cofnął rękę, niemal od razu wstałam i wygładziłam spódniczkę. Jego towarzystwo było przytłaczające, a teraz dodatkowo wstał, spoglądając na mnie z góry. Poprawiłam pasek torby i spojrzałam na czubki moich czarnych balerinek, które okazały się w tej chwili nad wyraz interesujące.
– Um.. ja…śpieszę się do pracy – jęknęłam i cofnęłam się o krok. Po raz ostatni spojrzałam na blondyna i wyminęłam go, odchodząc szybkim krokiem.
Cała ta sytuacja była dla mnie niezręczna, a na wspomnienie jego wzroku, raz po raz przechodziły mnie dreszcze.


•Ashton•
Z zaciekawieniem patrzyłem na jej tyłek, który niestety się oddalał. Kiedy usiadła obok mnie, żałowałem, że jej spódniczka nie podniosła się jeszcze wyżej. Jednakże miałem w planach to zmienić. Dziewczyna wydawała się intrygująca i dosyć niezwykła. Westchnąłem lekko i wróciłem do zbierania moich ubrań. Zostałem wyrzucony z mieszkania już drugi raz. Tym razem to było zbyt brutalne. Niemiły pan wtargnął do środka i zaczął na mnie krzyczeć. Kazał mi się wynosić, ale oczywiście stawiałem opory. Ten postanowił użyć siły i w ten o to sposób znalazłem się na chodniku. Zebrałem wszystko do dwóch toreb, łącznie z fioletowymi bokserkami, które tak bardzo rozśmieszyły dziewczynę, i ruszyłem w stronę mojego motoru. Na całe szczęście, jego nikt nie mógł mi zabrać. Przywiązałem do niego moje rzeczy i z łatwością odpaliłem silnik. Nie miałem pojęcia, gdzie ani dokąd mam jechać. Po prostu ruszyłem przed siebie.
Wyjechałem z parkingu i skręciłem w jedną z większych ulic. Póki co, nic lepszego, od kręcenia się po mieście, nie przychodziło mi do głowy. I wtedy ponownie ją zobaczyłem.
Szła szybkim krokiem, wyraźnie wytrącona z równowagi. Uśmiechnąłem się lekko, bo doskonale wiedziałem, że to ja byłem tego powodem. Specjalnie zwolniłem i uniosłem do góry szybkę od kasku,  żeby zwrócić na siebie jej uwagę, podkręciłem gaz. Udało się, spojrzała w moją stronę. Mrugnąłem do niej i pomachałem, a gdy tylko ją minąłem, przyśpieszyłem i z piskiem skręciłem w prawo, aby niemal od razu się zatrzymać.
Ostrożnie wyjrzałem zza rogu, aby zobaczyć, jak dziewczyna znika za drzwiami księgarni. Zapewne właśnie tam pracowała. Zamierzałem dowiedzieć się tego w najbliższym czasie. Zaś teraz musiałem znaleźć miejsce, w którym będę mógł przespać kolejną noc.


Mamy nadzieję, że podobał Wam się pierwszy rozdział i zostawicie po sobie jakiś ślad. Przypominamy o możliwości informowania o rozdziałach przez twitter, wystarczy zostawić user w komentarzu w zakładce "informowani".  Bellezza i Koneko
Rozdział 2 już 30 kwietnia.  

10 komentarzy:

  1. Uhuhu ciekawie, czekam na kolejny rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada sie ciekawie, bede czytac :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda na kolejne uzależniające opowiadanie. Wyczekuje już 30 kwietnia ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że początek bardzo dobry :)
    Poznajemy Ashtona jako uzależnionego od hazardu chłopaka, który właśnie został wyrzucony z mieszkania. No cóż, jego postać została ciekawie przedstawiona :)
    Abby to ułożona dziewczyna, która się przyjaźni z Lukiem. I jest księgową! Okej, postaram się to umieścić w główce, żeby nie zapomnieć o tym podczas drugiego rozdziału.
    Styl pisania jest bardzo lekki, co mi w każdym razie odpowiada.
    Zapisuję się na listę obserwowanych i czekam na następne losy bohaterów :)
    Pozdrawiam i życzę wony! ♥

    Zapraszam :

    http://trapped-fanfiction-zayn-malik.blogspot.com/
    http://brilliant-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. widać, że koneko to pisze -_-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One piszą to OBIE więc nie rozumiem czemu się tak oburzasz. Jak ci coś nie pasuje to nie czytaj... Proste? Proste.

      Usuń
  6. Katalogowy Świat Wychodzi na przeciw swoim podopiecznym!
    Wszyscy świetnie wiemy ile różnych katalogów znajduje się na blogspocie, wiele blogów jest zapisanych nie tylko do jednego, a do wielu. Dużo osób informuje katalogi o nowych postach u siebie, co zajmuje dużo czasu, który nie zawsze jest! Dlatego postanowiłam dodać do układu gadżet który jest w stanie sam się aktualizować w dowolnej chwili i informować każdego kto wejdzie, że właśnie dodałeś nowy post!
    Zdaję sobie sprawę z tego że nie wszyscy chcą aby katalog informował o ich nowych postach, dlatego hojnie rozdaję tą informację, która ma na celu poinformowania Was o nowym planie powiadamiania Nowych Postów oraz pytaniem, czy się zgadzasz? :)
    Jeśli tak, to zapraszam do katalogu, aby zostawić krótką informację w zakładce "Nowe Posty" w której wystarczy że napiszesz "Zgadzam się" oraz podanie adresu swojego bloga lub blogów.
    Wtedy nic już nie musisz robić, blogspot sam, automatycznie będzie powiadamiać na katalogu o dodanym nowym poście, a Ty oszczędzisz czas który normalnie poświęcałbyś/poświęcałabyś na pisaniu i publikowaniu zgłoszenia posta :))
    W razie pytań zapraszam do zakładki Pytania

    Zapraszam! :)
    I przepraszam za spam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawie, ciekawie :) Coraz bardziej się wciągam :D Jestem ciekawa co też wymyśliłyście na następny raz ^-^ Niech już będzie 30 kwietnia *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ashton jako nałogowy hazardzista i dziewczyna z przykładnego domu rodem z serialu - mieszanka wybuchowa :D Podoba mi się :D I pojawił się także i Luke. Jestem ciekawa ich wspólnej relacji, bo coś mi się zdaje, że Irwin nie popuści. Będę czytać :D Czekam na kolejną część. Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń
  9. No no bardzo ciekawie, blog jest przyjemny, a opowiadanie zapowiada się świetnie. Na pewno wpadne jak przyjdzie termin na kolejną część : )
    http://secret-hill.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy